Proszowianka Proszowice - strona nieoficjalna

Strona klubowa
Herb
  • WITAMY NA OFICJALNEJ STRONIE INTERNETOWEJ KLUBU
  • Aktualności:
  • 2015-04-30 Zwycięska niemoc trwa
  • 2015-04-22 Zaczęli punktować
  • 2015-04-13 Znów bez punktów
  • Wyniki ostatniej kolejki:
  • Wiślanie Jaśkowice - Garbarz Zembrzyce 6:0
  • Karpaty Siepraw - Spójnia Osiek - Zimnodół 0:0
  • Jutrzenka Giebułtów - Kalwarianka Kalwaria Zebrzydowska 3:2
  • Iskra Klecza Dolna - Halniak Maków Podhalański 1:5
  • Cracovia II Kraków - Jałowiec Stryszawa 4:1
  • Świt Krzeszowice - Proszowianka Proszowice 2:9
  • Górnik Libiąż - Orzeł Piaski Wielkie 0:1
  • Niwa Nowa Wieś - Wiślanka Grabie 2:3
  •        

Logowanie

Najlepsi typerzy

Zaloguj się, aby typować.
Lp. Osoba Pkt.

Ankiety

Brak aktywnych ankiet.

Sport.pl

Mini-Chat

Musisz się zalogować, aby korzystać z mini-chatu.

Polecamy

 

    

łysica

Historia klubu

 

HISTORIA PROSZOWIANKI

Proszowianka

Pierwsze mecze piłkarskie w Proszowicach odbywały się już w 1916 roku i tę datę przyjęto jako rok założenia klubu. Natomiast oficjalnie klub został założony w 1921 roku. W czasie I wojny światowej stacjonujące wojska austriackie w Proszowicach pokazały i nauczyły tutejszą młodzież zasad gry w piłkę nożną. W tym okresie rozegrano pierwsze oficjalne spotkania. Klubowa kronika podaje nazwiska siedmiu osób - założycieli klubu. Są nimi: Feliks Lutowski, Franciszek Jelonkiewicz (s. Józefa), Franciszek Jelonkiewicz (s. Wacława), Piotr Pomykalski, Stanisław Bujakowski, Jan Bujakowski i Piotr Staszkiewicz. Mecze były wówczas rozgrywane w tym samym miejscu co teraz. Najprawdopodobniej boisko powstało tu mniej więcej w tym czasie, w którym założono proszowicki park, czyli 22 października 1922 roku. Obok boiska nie było żadnej infrastruktury. Zawodnicy po meczu kąpali się z reguły w rzece, czasem korzystali z budynku łaźni żydowskiej położonej przy dzisiejszej ulicy Parkowej. Mecze rozgrywano najczęściej w okresie wakacji. Wiązało się to z tym, że trzon zespołu stanowili uczniowie, którzy na co dzień uczyli się poza Proszowicami a do rodzinnej miejscowości przyje­żdżali na dłużej właśnie w czasie wolnym od nauki.  W latach 30 uczniami, którzy organizowali drużynę byli: Maksym Kubacki (syn właściciela restauracji), bracia Jerzy i Kazimierz Lewińscy (synowie organisty), Edward Kubacki (syn adwokata) i Józef Łakomski. To właśnie oni mieli dobierać sobie najlepiej grających spośród pozostałych młodych proszowian i tworzyć drużynę. W latach międzywojennych klub osiągał różne sukcesy: m.in. zdobył prestiżowy Puchar Czarneckiego. W latach 30 jednym z lepszych zawodników Proszowianki był jej kapitan Żyd Mojsze Herszlewicz, który podczas II wojny światowej został najprawdopodobniej rozstrzelany przez hitlerowców. Mecze jakie wówczas rozgrywano miały charakter towarzyski. Przed wojną drużyna z Proszowic nie brała udziału w zorganizowanych rozgrywkach ligowych. Powód tego był bardzo prozaiczny. W zawodach tego typu grały głównie zespoły z Krakowa. Regularne mecze z nimi wiązałaby się z koniecznością systematycznych dojazdów. Dlatego rywalami Proszowianki były przede wszystkim drużyny z Nowego Brzeska, Skalbmierza, Kazimierzy Wielkiej, dokąd można było dojechać najpowszechniejszym wtedy środkiem transportu - wozem konnym. Z kolei do Proszowic, oprócz rywali lokalnych, przyjeżdżała również drużyna żydowska z Krakowa - Maccabi. W okresie letnim drużyny z regionu miały zwyczaj rozgrywać pomiędzy sobą turnieje, w których puchary dla zwycięzców fundowali gospodarze. W 1938 roku taki turniej wygrała Proszowianka.
Na mecze przychodziło ponoć w okresie międzywojennym całkiem sporo ludzi, w tym wielu Żydów, którzy chcieli oglądać w akcji wspomnianego Herszlewicza. Podczas spotkań sprzedawano bilety w formie bloczków po 10, 20 i 50 groszy. Mecze prowadził najczęściej fryzjer Pilniakowski uchodzący za największego znawcę sędziowskiego fachu w Proszowicach. Grano piłką, którą ktoś uszył ręcznie. W środku był gumowy szlauch, który nadmuchiwało się ustnie i zawiązywało. W miarę regularne rozgrywanie spotkań piłkarskich w Proszowicach przerwał wybuch II wojny światowej. Mimo to nawet w tym okresie z futbolowych potyczek nie zrezygnowano całkowicie. W czasie hitlerowskiej okupacji rozegrano także spotkanie pomiędzy zawodnikami miejscowymi a drużyną złożoną z niemieckich żołnierzy. Proszowianie przegrali, bo musieli przegrać. W 1943 padł wynik 4:1. Tych meczów z Niemcami rozegrano prawdopodobnie dwa. Po zakończeniu II wojny światowej Proszowianka weszła w skład Zrzeszenia Ludowe Zespoły Sportowe. Boisko przy parku znów zaczęło pełnić swoją funkcję. W pierwszych powojennych latach funkcjonowanie piłki nożnej niewiele różniło się od tej przedwojennej. Na mecze nadal zawodnicy jeździli wozami konnymi, a zdarzało się, że niektórzy występowali na boisku boso. Zanim jeszcze ruszyły regularne rozgrywki ligowe kontynuowana była też przedwojenna tradycja rozrgywania turniejów towarzyskich. W 1946 roku rozegrano w Proszowicach taki właśnie turniej. Prawdopodobnie okazją do jego zorgani­zowania było 30 lecie istnienia Proszowianki. W półfinałach Proszowianka pokonała Bronowiankę, natomiast Nadwiślanka wygrała ze Słomniczanką. W finale Nadwiślanka wygrała z Proszowianką 3:1. W turniejach tych mogli brać udział za­wodnicy pochodzący z danej miejscowości na co dzień występujący w innych klubach. W zespole gospodarzy występował wtedy zawodnik Cracovii rodem z Proszowic Jerzy Pawłowski. Z połową lat 50 związany jest ciekawy i mało znany epizod w proszowickim piłkarstwie. Przez pewien czas istniały tu bowiem obok siebie dwa kluby jednocześnie. Gdy w 1954 roku Proszowice stały się miastem powiatowym i powstał Po­wiatowy Zarząd Gminnych Spółdzielni, powołano przy nim klub o nazwie Sparta. Do nowego klubu przeszli głównie mło­dzi zawodnicy z Proszowianki, skuszeni dobrymi warunkami organizacyjnymi. W Proszowiance pozostali starsi gracze, którzy w konfrontacji ze Spartą zwykle przegrywali. Sparta istniała jednak krótko, po około 2 latach klub zniknął na zaw­sze ze sportowej mapy miasta. W tym czasie Proszowianka brała już udział w regularnych rozgrywkach powołanej w 1949 roku klasy B. Została do niej zgłoszona najprawdopodobniej w roku 1950. Pierwsze informacje na temat gry drużyny w klasie B pochodzą z roku 1957. W 1956 roku nastąpiła modernizacja boiska Proszowianki. Poprawiono stan boiskowej płyty, wokół niej powstała nowa bieżnia, boisko zostało ogrodzone. Pracami kierował ówczesny prezes klubu a jednocześnie dyrektor i nauczyciel języka rosyjskiego w proszowickim Liceum Ogólnokształcącym Władysław Nagrodzki. To właśnie na boisku prowizorycznie wyznaczonym na błoniach zawodnicy Proszowianki odnieśli jeden ze swoich pierwszych sukcesów. Zwyciężyli mianowicie wojewódzką rywalizację klubów zrzeszonych w Ludowych Zespołach Spor­towych, zdobywając puchar przechodni przewodniczącego sekcji piłki nożnej wojewódzkiej rady LZS. Spotkanie finałowe z LZS Tarnów odbyło się w Proszowicach 4 listopada 1956 roku, przy przenikliwym zimnie i opadach śniegu. Gospodarze wygrali mecz 3:0 dzięki bramkom Włodzimierza Dońca (2) i Stanisława Pawłowskiego. Jeszcze w tym samym roku rozegrano mecz pomiędzy reprezentacjami LZS Kraków i LZS Katowice z okazji jubileuszu 10 lecia Zrzeszenia Ludowe Zespoły Sportowe. W celu wyłonienia najlepszej wojewódzkiej jedenastki został rozegrany w Swoszowicach mecz pomiędzy LZS Proszowianka a drużyną złożoną z zawodników innych podkrakowskich klubów wchodzących w skład Zrzeszenia. 18 listopada Proszowianka wygrała 3:2. W efekcie ośmiu jej graczy znalazło się w reprezentacji województwa na mecz z LZS Katowice. Swój wkład w dobre wyniki drużyny miał poza miejscowymi graczami Jerzy Steckiw. Wówczas był studentem Wyższej Szkoły Wychowania Fizycznego, który uczył wuefu w szkole w Proszowicach, a oprócz tego grał w miejscowym klubie i prowadził zajęcia z piłkarzami. Był to bodaj pierwszy tre­ner w historii Proszowianki. W sezonie 1957 mistrzostwo klasy C wywalczyły natomiast re­zerwy Proszowianki. 16 czerwca 1957 doszło do wydarzenia bez precedensu w historii proszowickiego futbolu. Proszowianka II na własnym boisku pokonała rezerwy Sparty Nowa Huta 21:0! Stanisław Pawłowski (brat Jerzego) ustanowił wówczas indywidualny strzelecki rekord klubu zdobywając 14 goli. Dzięki zwycięstwu w roz­grywkach rezerwy Proszo­wianki awansowały do tzw. klasy B rezerw. W tej właśnie klasie rozgrywkowej 12 kwietnia 1958 w spotkaniu z rezerwami Pogoni Miechów zadebiutował 17 letni Jacek Doniec. Jak się później okaże był to początek najdłuższej kariery w dziejach klubu. Jacek Doniec ostatnie spotkanie w Proszowiance rozegrał w 1986 roku w wieku 45 lat. W roku 1959 po raz pierwszy klub wywalczył awans do klasy A, która była wówczas odpowiednikiem IV ligi. Po awansie trenerem drużyny został Henryk Bobula, były zawodnik Cracovii, mistrz Polski z 1948 roku. W pierwszym spotkaniu na własnym boisku 20 marca 1960 roku Proszowianka zwyciężyła Rabę Dobczyce 5:1 i została wiceliderem tabeli. Bramki dla gospodarzy w tym spotkaniu zdobyli: Stanisław Pawłowski 2, Jerzy Kamiński, Izydor Jędras i Bogusław Chmielarski. Prasa donosiła, że świadkami spotkania było 2500 kibiców.  Sezon 1960 był ostatnim rozgrywanym systemem wiosna - jesień. Niestety występy Proszowianki w klasie A trwały krótko. Zadecydowała o tym przede wszystkim zła sytuacja finansowa i powolny rozpad zespołu.  Z prowadzenia drużyny w kolejnym sezonie zrezygnował Henryk Bobula. W kwietniu 1961 roku trenerem został Tadeusz Glimas, zresztą kolega Bobuli z mistrzowskiej drużyny Cracovii. W tym czasie swoje pierwsze mecze w barwach Proszowianki rozgrywa zaledwie 15 letni Marian Kozerski, późniejszy reprezentant Polski. W następnym sezonie Proszowianka poznała smak kolejnej degradacji: po raz pierwszy w dziejach klubu drużyna spadła do klasy C. Proszowianie powrócili do klasy B w sezonie 1963/1964. W sierpniu 1967 roku Proszowianka zdobyła Puchar Powiatowej Komisji Kultury Fizycznej, a  w roku 1969 Proszowianka zajęła też I miejsce we współzawodnictwie o puchar przewo­dniczącego Prezydium Powiatowej Rady Narodowej. Awans do klasy A, drugi w historii klubu, przyniósł dopiero sezon 1971/1972. Trenerem był wówczas Tadeusz Gładysz. Dużą niespodziankę sprawiła też Proszowianka w Pucharze Polski eliminując z dalszych gier wyżej notowaną rezerwę Hutnika Kraków. 9 maja 1973 roku gospodarze nie przestraszyli się „ligowych" nazwisk krakowian. Proszowianie wygrali 2:1. W sezonie 1973/1974 w trakcie rozgrywek drużynie wiodło się jeszcze lepiej niż przed rokiem. Bardzo długo proszowianie zajmowali pozycję wicelidera tabeli. Ostatecznie jednak zajęli 3. miejsce, a rywalizację w klasie A wygrali z dużą przewagą zawodnicy Hutnika Trzebinia.Sezon 1974/1975 był już zupełnie nieudany, ale uniknięto degradacji. Rozgrywki sezonu 1975/1976 Proszowianka zaczęła jeszcze gorzej niż poprzednie. Zaledwie 3 zwycięstwa przy 5 porażkach i 2 remisach oznaczało zajęcie w końcowej tabeli ostatniego miejsca w tabeli, ale... nie degradację. „Cudowne" utrzymanie było możliwe dzięki reorganizacji rozgrywek piłkarskich. Zmiana podziału administracyjnego kraju i powołanie klasy wojewódzkiej sprawiła, że żadna drużyna nie spadła do klasy B. Sezon 1976/1977 był prostą kontynuacją tego, co działo się w dwóch poprzednich. Proszowianka po pięciu sezonach występów w klasie A została zdegradowana. Zespół zdołał się jakoś pozbierać i już po dwóch latach, w sezonie 1978/1979 ponownie można było świętować awans. Udane pierwsze dwa sezony w klasie A. W końcowej tabeli sezonu 1982/1983 Proszowianie uplasowali się na przedostatnim miejscu i zostali zdegradowani. Poważny kryzys z klubie rozpoczął się mniej więcej w drugiej połowie lat 80. Od tej pory dokonania zespołu seniorów były coraz bardziej żenujące. W 1986 roku po 28 latach gry karierę zakończył Jacek Doniec. Rywalem Proszowianki (zespół złożony z oldbojów i grających piłkarzy) w spotkaniu pożegnalnym byli oldboje krakowskiej Wisły. W typowo towarzyskiej potyczce padł remis 5:5. W roku 1986 miało miejsce jeszcze jedno istotne dla proszowickiej piłki wydarzenie. Reprezentacja Szkoły Podstawowej nr 1 dotarła do finału centralnego rozgrywek „Piłkarska kadra czeka". Wprawdzie w turnieju finałowym w Straszęcinie podopieczni Zbigniewa Lewandowskiego zajęli ostatnie, ósme miejsce, ale samo dotarcie tak wysoko było wielkim sukcesem. Ten fakt stał się powodem reaktywowania w Proszowiance drużyny juniorów (istniejąca wcześniej została rozwiązana połowie lat 70), jej trzon utworzyli właśnie utalentowani uczniowie. Z zespołu, który w 1986 roku reprezentował jedynkę na turnieju w Straszęcinie największe sukcesy w Pro­szowiance odnosił później Marek Lipowiecki. Sezon 1988/1989 przyniósł drugą w historii klubu degradację do klasy C. W latach 1972 - 1990 klub występował pod nazwą Ludowy Zespół Sportowy Proszowianka. W roku 1990 podczas nadzwyczajnego zebrania, postanowiono, że od tej pory barwami klubowymi będą kolory biały i niebieski. Po powstaniu styczniowym, gdy Proszowicom odebrano prawa miejskie, mieszkańcy postanowili podkreślić swoją więź z Krakowem i przyjęli za swoje barwy takie jak Kraków, czyli biało - niebieskie. W roku 1990 chcąc nawiązać do tej tradycji przekonano działaczy klubu, by właśnie takie kolory przyjąć jako oficjalne barwy Proszowianki. 27 stycznia 1991 roku w Urzędzie Miasta i Gminy odbyło się walne zebranie sprawozdawczo wyborcze. Najważniejszymi sprawami było rozstrzygnięcie, czy pozostać w strukturach LZS oraz wybór nowego zarządu klubu. Obecni dokonali więc secesji z LZS uchwalając nowy statut klubu. Nastąpiła zmiana nazwy na KS Proszowianka. W sezonie 1990/1991 klub wywalczył ponowny awans do klasy B, w której grał przez kolejne 4 lata. Latem 1991 roku Proszowianka zajęła I miejsce na turnieju w Słomnikach o puchar burmistrza tego miasta zostawiając w pokonanym polu Słomniczankę, Pogoń Miechów i LKS Niedźwiedź. W roku 1995 nastąpił kolejny awans, tym razem do klasy A.  Sezon 1994/1995 był prawdziwie rekordowy.  Z 24 meczów Proszowianka wygrała 21, 1 zremisowała i 2 przegrała. W meczu VI kolejki proszowianie pokonali Spartaka Wielkanoc aż 12:1. W sumie proszowianie trafiali do siatki rywali 123 razy. 16 października 1994 podczas mszy świętej poświęcono klubowy sztandar wykonany przez Teresę Moliszewską i Józefę Kubacką. Rok później Proszowianka grała już w klasie okręgowej, co było do tej pory największym sukcesem klubu. Podczas wal­nego zebrania sprawozdawczego 28 lipca 1996 roku zapowiedziano, że klub zamierza rozpocząć budowę hali sportowej. Kilka miesięcy później 17 października Urząd Rejonowy w Proszowicach wydał zgodę na budowę obiektu, a w listopadzie roz­począł się montaż konstrukcji hali. W 1997 roku Proszowianka awansowała do ćwierćfinału Pucharu Polski na szczeblu okręgu, w którym przegrała z Kablem Kraków na własnym boisku 0:4. Przedtem jeszcze jesienią w drodze do tego meczu Proszowianka wyeliminowała Pogoń Opatkowice (6:0), Kosynierów Łuczyce (14:0) i Galicję Raciborowice (4:2). Sezon 1997/1998 przyniósł następny awans tym razem do IV ligi, do ostatniej kolejki tocząc zacięty bój z Węgrzcanką Węgrzce Wielkie. W 1997 odbył się mecz z pierwszoligowym Ruchem Chorzów w ramach obchodów 80 lecia istnienia Proszowianki. Wprawdzie rocznica minęła rok wcześniej, ale chorzowianie dopiero 5 października 1997 roku znaleźli wolny termin. 12 lutego 1999 roku doszło do nadzwyczajnego walnego zebrania klubu. Wówczas oficjalnie potwierdzono, że sponsorem strategicznych Proszowianki będzie Naftobudowa Holding. Drużyna seniorów od tego momentu występowała pod szyldem Proszowianka Naftomontaż. Drugi człon nazwy pochodzi od spółki Naftomontaż Trzebinia, jednej ze spółek holdingu.
13 czerwca 1999 roku Proszowianka pod wodzą Jana Cyniewskiego awansowała do III ligi, pozostawiając konkurencję w dalekim tyle.  Bramkarz Artur Łaciak popisał się przy tym dwoma niecodziennymi wyczynami. Między meczem II kolejki z Wolanią a grą ze Startem nie puścił gola przez 600 minut. Poza tym obronił wszystkie trzy rzuty karne, jakie przeciwko proszowianom podyktowali sędziowie.
W inauguracyjnym meczu w III lidze klub z Proszowic pokonał u siebie Stal Sanok - spadkowicza z II ligi 5:2. Pierwszą bramkę zdobył już w 6 minucie stoper Tomasz Janusz. Po 28 minutach gospodarze prowadzili 4:0 dzięki golom Świecy, Kusi i ponownie Janusza. Po przerwie kapitalnego gola dołożył Bania i Proszowianka została liderem trzecioligowej tabeli.
W  pierwszym, historycznym sezonie w III lidze Proszowianka zajęła bardzo dobre 5 miejsce. Wtedy trenerem był już Wojciech Stawowy. Piłkarze po blisko 85 latach istnienia klubu otrzymali szatnie, sanitariaty i pomieszczenia magazynowe, o jakich większość klubów w III lidze mogła pomarzyć. Nie udało się zrealizować drugiego z wiosennych celów: awansować na szczebel centralny rozgrywek Pucharu Polski. Po jesiennym zwycięstwie ze Słomniczanką wiosną Proszowianka pokonała Rabę Dobczyce 4:1, Garbarnię 3:1, Świt Krzeszowice 2:1 i awansowała do trzyzespołowego finału wspólnie z Wawelem i Cracovią. Zespoły grały systemem każdy z każdym. Proszowianka zremisowała bezbramkowo z Cracovią i wobec por­ażki pasów z Wawelem (1:2) w ostatnim meczu na swoim boisku musia­ła pokonać wojsko­wych. Wprawdzie prowadzenie objęli gos­podarze po golu Świe­cy, ale w końcówce Wawel wyrównał po bramce Dariusza Mielca (w 2002 roku zostanie zawodnikiem Proszowianki) i to Wojskowi awansowali do dalszych gier, gdzie dotarli do 1/16 finału na szczeblu centralntym. W następnym sezonie 2000/2001 Proszowianka ponownie zajęła 5 miejsce w lidze, awansując na nie aż z 15 dzięki świetnej grze na wiosnę.
W sezonie 2001/2002 wszystko szło we właściwym kierunku do momentu spotkania piłkarzy i trenera z zarządem klubu w maju 2002 roku. W imieniu drużyny jej kapitan Tomasz Siemieniec upomniał się o niewypłacone premie. Zarząd poczuł się urażony formą w jakiej to zrobił i odsunął go od drużyny. Ta wspólnie z trenerem Stawowym wstawiła się za swoim kapitanem i odmówiła gry i treningów aż do przywrócenia Siemieńca. Obie strony nie doszły jednak do porozumienia i zawodnicy Tomasz Siemieniec, Łukasz Skrzyński, Krzysztof Radwański, Marcin Dudziński, Piotr Nowak, Krzysztof Piszczek, Wojciech Ankowski i Artur Czerwiec oraz trener Wojciech Stawowy postanowili opuścić Proszowiankę i przenieść się do Cracovii Kraków (za jedyne 40 000 złotych !). W trzech ostatnich meczach sezonu Proszowianie musieli grać juniorami prowadzonymi przez dyrektora klubu Tadeusza Gładysza. Zdołali tylko zremisować z Pogonią Leżajsk, pozostałe dwa przegrali. Przewaga była jednak była na tyle duża, że wystarczyło na zajęcie 3 miejsca w końcowej tabeli, co dnia dzisiejszego jest największym osiągnięciem w historii klubu z Proszowic.
Proszowiankę czekał bardzo trudny sezon, będzie bowiem musiała walczyć o utrzymanie. Zadanie stworzenia nowej drużyny na III ligę otrzymał Dariusz Wójtowicz. Doszła także spora grupa nowych zawodników, ale najbardziej znanymi byli Marcin Jałocha - 18 krotny reprezentant Polski (1 gol).
Z reprezentacją zdobył wicemistrzostwo olimpijskie w Barcelonie w 1992. Ponadto jest dwukrotnym mistrzem Polski (1994 i 1995), dwukrotnym zdobywcą Pucharu Polski (1994 i 1997) i zwycięzcą Superpucharu Polski (1995) z Legią Warszawa, rozegrał 235 meczów i zdobył 15 bramek w polskiej ekstraklasie. Karierę zawodniczą zakończył w 2002 roku właśnie w Proszowiance. Obecnie pracuje jako trener II-ligowego LKS Bruk - Bet Nieciecza. Kolejnym wartym odnotowania to Dariusz Zawadzki - wicemistrz Europy U-17 w 1999 oraz mistrz Europy U-18 w 2001. Wybili się także Marcin Giza, Dariusz Mielec i Piotr Bagnicki. Trenerowi Wójtowiczowi nie dano dokończyć pracy, dymisjonując go na kolejkę przed końcem rundy z powodu słabych wyników w końcówce rundy. W ostatnim meczu zespół prowadził już Dariusz Siekliński. Na wiosnę po kolejnej rewolucji kadrowej odeszli wspomniani Jałocha, który zakończył karierę oraz Zawadzki. Doszli równie znani Ryszard Fudali ze Stali Stalowa Wola (obrońca) i Arkadiusz Chrobot z Jagiellonii Białystok (obrońca). Wiosna pod wodzą Sieklińskiego była dużo lepsza i miejsca zagrożonego spadkiem Proszowianka awansowała na 11 lokatę, co równało się ... degradacji. Jednak do niej nie doszło, utrzymała się tylko dzięki nie otrzymaniu przez Pogoń Szczecin licencji na grę w II lidze, przez co w tej klsie rogrywkowej pozostały Tłoki Gorzyce, a w III właśnie Proszowianka. Do najlepszych graczy należeli Andrzej Lizak, Piotr Bagnicki, Dariusz Mielec i Konrad Cebula.
Kolejny sezon 2003/2004 był już beznadziejny. Jak niemal zawsze w III lidze Proszowianka zaczęła sezon bardzo dobrze. Po trzech kolejkach była nawet wiceliderem. Niestety były to świetne początki fatalnego końca. Później Proszowianie zaczęli bić kolejne niechlubne rekordy jak 7 spotkań bez zdobytej bramki i 18 meczów bez zwycięstwa! Zawodzili praktycznie wszyscy. Zmiana trenera w postaci zaangażowania Piotra Kocąba niewiele pomogła. Wiosną zespół grał równie słabo, odniósł tylko trzy zwycięstwa: 3:1 z Resovią Rzeszów, 1:0 z Pogonią Staszów i 1:0 ze Stalą Stalowa Wola. W całym sezonie Proszowianie odnieśli w sumie zaledwie 5 zwycięstw, zremisowali 3, a przegrali 22 spotkania. 
Po degradacji wszystko wydawało się wracać na właściwe tory. Odmieniona Proszowianka po kolejnej wymianie zawodników była faworytem swojej grupy IV ligi. Przyszła spora grupa dobrych zawodników ze Szreniawy Koszyce z Łukaszem Wołczykiem, Marcinem Pitułą i Robertem Jarzmikiem na czele razem z trenerem Zbigniewem Urbańczykiem oraz sponsorem Kazimierzem Stępniem. Po rundzie jesiennej Proszowianka była liderem, ale na wiosnę znów wszystko się posypało, ostanie 9 meczów Proszowianie nie potrafili wygrać, zdobywając w nich zaledwie 3 punkty. Na pięć kolejek przed zakończeniem sezonu trenera Urbańczyka zastąpił Grzegorz Plata. W ostateczności klub zajął 3 miejsce za Garbarnią Kraków i Fablokiem Chrzanów. W następnym szło jak po grudzie: zaczęło się od osłabień kadry i pojawiły się poważne problemy finansowe. Zaledwie po czterech kolejkach z powodu słabych wyników do dymisji podał się trener Plata, a jego obowiązki w trybie awaryjnym na dwie kolejki przejął Artur Łaciak. Dopiero, gdy zatrudniono na stanowisku trenera Czesława Palika Proszowianka grała dużo lepiej. Dzięki niemu klub odniósł cztery zwycięstwa i choć na chwilę wyszedł na prostą. Niestety przed rozpoczęciem rundy wiosennej podał się do dymisji i jego obowiązki ponownie przejął Artur Łaciak. Pod jego wodzą zespół grał fatalnie: wygrał tylko jeden mecz i to na dodatek walkowerem z Clepardią (w meczu było 2:2), odniósł 10 porażek z rzędu, w których zespół strzelił zaledwie 3 bramki! Klub nawet nie dokończył rozgrywek oddając walkowerem ostatni mecz z Bolesławem Bukowno.
W 2006 roku podczas nadzwyczajnego walnego zebrania zgromadzenia została podjęta uchwała o ogłoszeniu upadłości Klubu Sportowego Proszowianka. Po zakończeniu sezonu 2005/2006 klub  został wycofany ze wszystkich rozgrywek seniorskich. Rozbrat Proszowic z futbolem trwał ok. 6 miesięcy, gdy w styczniu 2007 roku na bazie grającej w klasie B Pogoni Opatkowice powstał Miejski Klub Sportowy Proszowice, a jego grającym trenerem został Łukasz Szaporów. Formalnie nie był w żaden sposób kontynuacją dawnej Proszowianki, choć tak był przez wielu odbierany. Większe prawa do miana kontynuatora klubowej tradycji miał UMGKS Proszowianka, który został wyodrębniony z KS Proszowianka, gdy tamten klub został postawiony w stan upadłości. De facto w tym czasie istniały w mieście dwa kluby: seniorski MKS i młodzieżowy UMGKS Proszowianka. W czerwcu 2008 MKS awansowal do klasy A, a nowym szkoleniowcem został Jacek Skalski. Dwa miesiące później doszło do fuzji MKS Proszowice z UMGKS Proszowianka, w wyniku której powstał jeden klub: Miejsko - Gminny Klub Sportowy Proszowianka Proszowice. Jednym z powodów było to, że  w mieście istniały dwa kluby, z których jeden prowadził sekcję młodzieżową, a drugi seniorską. W razie potrzeby klubowi juniorzy nie mogliby grać w zespole seniorów bowiem były to de facto dwa inne kluby. Po drugie zespół w klasie A musi mieć drużynę juniorów, a takiej MKS nie posiadał. W sezonie 2008/2009 Jacek Skalski na kilka kolejek przed końcem podał się do dymisji. Zastąpił go Łukasz Szaporów, który swą funkcję sprawował do końca rozgrywek. Proszowianka zajęła ostatecznie 2 miejsce za rezerwą krakowskiego Hutnika i rozegrali baraż o awans do VI ligi z dobrze znaną im Węgrzcanką (pamiętny mecz w 1998 roku, awans Proszowianki do IV ligi). Po zwycięstwie na stadionie Piłkarza Podłęże 3:2 Proszowianka awansowała do VI ligi.
8 lipca 2009 roku nowym, grającym szkoleniowcem został Robert Stanula, który ma za sobą występy w Hutniku Kraków (II liga, III liga), LKS Niedźwiedź (III liga) oraz Okocimskim Brzesko (III liga).

Proszowianka w III lidze

   Sezon   Miejsce   Mecze   Punkty   Zwycięstwa   Remisy   Porażki   Bramki

  1999/2000     5           34         53             16               5             13          56:55

  2000/2001     5           36         53             14              11            11          55:35
               
  2001/2002     3           34         55             16               7             11          52:46

  2002/2003    11          34         38             11               9             12          38:45

  2003/2004    16          30         18              5                3             22         19:53                    


   

Zegar

Reklama

Wyszukiwarka

Ostatnie spotkanie

Świt KrzeszowiceProszowianka Proszowice
Świt Krzeszowice 2:9 Proszowianka Proszowice
2015-06-20, 17:00:00
     
oceny zawodników »

Wyniki

Ostatnia kolejka 30
Wiślanie Jaśkowice 6:0 Garbarz Zembrzyce
Karpaty Siepraw 0:0 Spójnia Osiek - Zimnodół
Jutrzenka Giebułtów 3:2 Kalwarianka Kalwaria Zebrzydowska
Iskra Klecza Dolna 1:5 Halniak Maków Podhalański
Cracovia II Kraków 4:1 Jałowiec Stryszawa
Świt Krzeszowice 2:9 Proszowianka Proszowice
Górnik Libiąż 0:1 Orzeł Piaski Wielkie
Niwa Nowa Wieś 2:3 Wiślanka Grabie

Najbliższe spotkanie

W najbliższym czasie zespół nie rozgrywa żadnego spotkania.

Statystyki drużyny

Losowa galeria

Proszowianka - LKS Śledziejowice 3:1 (25.9.2010)
Ładowanie...

Kalendarium

26

09-2018

środa

27

09-2018

czwartek

28

09-2018

piątek

29

09-2018

sobota

30

09-2018

niedziela

01

10-2018

pon.

02

10-2018

wtorek

Pogoda


Aby widget pogoda funkcjonował poprawnie, należy wypełnić dane w panelu administracyjnym.

Statystyki

Brak użytkowników
zalogowanych i 1 gość

dzisiaj: 324, wczoraj: 307
ogółem: 2 796 224

statystyki szczegółowe

Odwiedzający

free counters

   

Inne wersje językowe

 
undefined